Drohobycz. Portretowanie ulicy
Drohobycz. Portretowanie ulicy
Pamięć kończy się na krągłościach kocich łbów i ciał
przylegających do białych jak mleko matki ubrań. Deszcz zapłodnił już
ogrody przy Sienkiewicza. Kot miękko zsuwa się po rynnie
by pobiec na przełaj chodnikiem.
Wcale nie wyglądamy jak duchy. Do twarzy nam w starych płaszczach,
trzewikach, smutkach. Jesteśmy widzialni i piękni do bólu: ja z warkoczem,
naręczem śliwek. Ty ulepiony z lepszej gliny i zdrowszej krwi.
Jeszcze kryjemy się w ramach obrazów, kołyszemy wolno jak sny
wciśnięte w głębię perspektyw. Takie, które unoszą się nad dachami jak spopielone
akwarele, zdziczałe róże i nazwy ulic, których nikt nie pamięta.
.
0 komentarze:
Prześlij komentarz