piątek, 17 września 2010

witraże


witraże


wychodzimy z lata. zagnieżdżeni w sierpniach ciepłych i jasnych.
w myślach niosących zapach siana i mokrego drewna. kiedy dotykasz,
nawet najdziksze ścieżki prowadzą do domu. gdzie moje ciało. moje
ciało składające się z ziemi przyprawionej wilgocią. mój język, który
rodzi słowa śliskie i nieuchwytne. moje usta żyjące barwą odbitą.

i nie ma drzew, które wrastałyby mocniej w ramiona. nie ma miast
wrysowanych delikatniej w linie naszych brwi. jeśli jesteśmy naprawdę
to powiedz, gdzie zaczyna się obłęd: czy w opuszkach palców czy na ścianie
poruszonej światłami nocnych lamp. jeśli jesteśmy, to przypomnij mi
gdzie skończył się siwy Beskid, nasze cienie i krótkie sny.

odbierzmy sobie wzrok, by znów stać się powietrzem. wodą.
przydrożną czeremchą. lisim futrem.

.

0 komentarze:

Prześlij komentarz